podmiejskie poci±gi
s³. i muz. Pawe³ Ma³olepszy
W podmiejskich poci±gach biegn±cych o ¶wicie,
Gdy noc przekomarza siê z dniem,
¦ni pierwsza zmiana pó³jawnie-pó³skrycie,
Niedokoñczony sen.
Skuleni na ³awkach lub stoj±c w przeci±gu,
W zaspany ko³ysz± siê rytm.
A¿ wyrok og³osi - wygnanie z poci±gu,
Hamulca z³o¶liwy zgrzyt.
Podmiejskim poci±giem je¼dzimy do raju.
Codziennie, niezmiennie od lat.
Codziennie te same nas w drodze mijaj±,
Drzewa ubrane w wiatr.
Co dzieñ do roboty, a potem z powrotem.
I jeden tylko dziwi nas fakt,
Gdziekolwiek by¶ ch³opie nie jecha³, to za oknem,
W przeciwn± stronê toczy siê ¶wiat.
Wypluty z poci±gu pop³ynie do fabryk,
Zmêczony ¿yciem szary t³um.
Za pracê dostan± po groszu pogardy,
I wros³y za paznokcie brud.
Rzecz dziwna - czas wolno im p³ynie na zmianie,
A ¿ycie mija szybko jak sen.
Gdy wyjd± z fabryki, do poci±gu zostanie,
Godziny niepotrzebny strzêp.
W podmiejskich poci±gach na skraju wieczora,
Gdy z noc± przekomarza siê dzieñ,
Gasn± marzenia na ¶wiat przysz³e wczoraj,
¯e czasem w ¿yciu spe³nia siê sen.
Jedzie wtulona w ch³opaka dziewczyna,
Kupi³a dzisiaj nowy p³aszcz.
I spodnie "wranglery" od krawca z Tuszyna,
Bo tanie i by³y w sam raz.
Podmiejskim poci±giem je¼dzimy do raju,
Codziennie, niezmiennie od lat.
|
Piosenka sprowokowana s³owami mojego syna, Mateusza. Maj±c 4 latka jecha³ ze mn± i ca³ym t³umem pierwszej
zmiany podmiejskim poci±giem. By³a wczesna jesieñ, ale wiele drzew pogubi³o ju¿ li¶cie.
Mateusz wygl±da³ przez okno. Poci±g jecha³, a on milcz±c patrzy³ na zaokienny ¶wiat. A¿ w koñcu powiedzia³:
"Zobacz tatusiu, drzewa ubrane w wiatr".
|
|